sobota, 27 października 2007

My fucking art



Ech.. No więc już wiem czym będzie mój 5 blog!!! Uhh zeszło mi na to aż 2 miesiące żeby wymyśleć co tu ciekawego będzie;) A więc proszę państwa :

"My fucking art"

Moje wierszydła i moje rysunki. A co się bd skromność przede wszystkim.. Pozdro...





Alabastrowo-karmazynowa zima..


Nim popłynęła karmazynowa czerwień,

Miałam setki pięknych marzeń.

Chciałam być kimś,chciałam na jawie śnić..

Jedak w końcu pękła cieńka życia nić.

Babie lato łączące mnie z piekłem,

Które potocznie wśród ludzi zwanw jest światem...

Dla jednych piekło dla innych raj.

Mnie już bzem nie rozkwitnie maj.

O,słodkie wakacyjne słońce,

Nie rozgrzeją mnie już Twoje promienie lśniące.

Jesienny liść nie spadnie niefortunnie na głowie,

Nie zobaczę krwistego oka byka na niebie...


Karmazyn spływa po dłoni cichutko,

Zabarwia alabastrowy śnieg wolniutko.

Kap,kap... Z każdą kroplą upływa ze mnie życie.

Wołam jeszcze "RATUJ",ale wołam skrycie...

Czuję na twarzy chłodny zefir.

Cisza... O tej porze martwy już zgiełku wir.

Padam.. Unoszę się ponad siebie...

I chyba... O tak... Jestem już w niebie...


Brak komentarzy: