poniedziałek, 12 listopada 2007



Tęsknota
Czas płynie leniwie,monotonnie.
Jeśliby się wsłuchać w ciszę,
Można usłyszeć delikatnie spadające
Na ziemię płatki śniegu...
I jeszcze coś co nadaje tej chwili rytm.
Tak,już wiem..
To moje wolno bijące gotyckie serce..
Rwące się w niedoścignioną dal...
Panuje wokoło przejmująca ciemność.
Przerywana od czasu do czasu
przez blask tarczy księżycowej...
Majaczącej zza gęstwiny chmur...
Jakże widok tego światła rozgrzewa
Zimowy,chłodny krajobraz...
Gdy promienie padają na płatki śniegu
Mam wrażenie,że to już nie śnieg,
Lecz księżycowy pył....
Wplątujący się w moje włosy...
W sercu mam egipskie ciemności,
Podobne tym które obserwuję...
Jednak brak w nich światła,brak choćby iskry.
Chcę świecić jak księżyc,nawet nie swiom blaskiem.
I choć bardzo się staram w około chłód dalej...
Nie mam niczego co by pozwoliło ogrzać zziębniętą duszę.
Ból już nie boli,bo można do niego przywyknąć...
Pozostała tylko ta tęsknota za nieuchwytnym blaskiem...

środa, 7 listopada 2007










Daleka droga



Tu gdzie teraz stoje jest zimno


za oknem pada deszcz.


Myśli wędróją niespokojnie


układają się w nie spójną całość.


Daleko... tak bardzo daleko.


Po policzku spływa łza,


dołancza do oceanu innych mioch łez.


Tych,które wylałam przez TEN czas...


Życie daje znaki,ja w uporze trwam.


Chcę zmusić się do marszu


nie ruszam się jednak,


nie umię T.T


Wszechogarniający paraliż dopada moje ciało....


Paniczny strach przed jutrem.


Słońce już gaśnie,żegna mnie...


Z żalem śledzę ostatnie promienie,


tęsknota,już Cię nie zobaczę...


Co przyniesie nowy wschód?


Nowy dzień?Nową śmierć?


Zasnę w chłodzie.


W zimie niebo uśmiecha się najpiękniej,


gwiazd miliony...zachwycają mnie.


Zamykam oczy i już nie istnieję.


Ostatni obraz..Szczęsliwy.


Słońce już dla mnie nie wzejdzie.


I dziękuję Ci Boże


dziękuję za odwagę...


Nieżyję już..


Wracam do domu..



Napisany 2007.10.23




niedziela, 4 listopada 2007


Biegnę uciekam sama nie wiem przed czym,

Miliony myśli,miliony wspomnień.

Uciekam przed nimi..

Uciekam niestrudzenie.

Zatapiam się w sztukę,

chwila wytchnienia...

I znów,znów gnam na oślep,

Nie zwarzając na nic.

Szukając czegoś,

Szukając dłoni,

Która chwyci moją dłoń

I pociągnie ku światłu.

Teraźniejszość!

Samotność...

Ona przeraża najbardziej...