Zawsze jedynym sposobem pozbycia się wilkołaków było wymordowanie ich co do jednego. Te które łączyły się w watahy były szczególnie groźne gdyż w 100% były owładnięte wilczymi duchami.. Niektóre jednak zachowały ludzką świadomość,ale ich łowczy instynkt czynił je w dalszym ciągu groźnymi...
Byli wśród nas tacy,którzy litowali się nad nieszczęśnikami uwięzionymi pomiędzy światami. Bo jakże to bolesne być człowiekiem w ciele bestii ..
Pamiętam ,że wśród ludzi znalazło się kilku śmiałków. Dzielni mężowie i jedna niewiasta.. Oni to odszukali wampiry,które wszelkimi siłami próbowały więzić te nietypowe wilki by nie zostały zabite,ale też by nie sprawiały kłopotów. Nie wiem czy to jakiś przejaw resztki człowieczeństwa i litości.. Jesteśmy rózni jak różni są ludzie i inne stworzenia. Każdy ma własne mysli i pragnienia. Łączy nas jedynie wola przetrwania i nie kończący się głód. Kiedy doszło wreszcie do konfrontacji moi bracia nie wiedzieli co zrobić.. Czy zabić śmiałków czy też wysłuchać. Jednak po krótkiej naradzie postanowili dać szansę wypowiedzenia się tym ,którzy okazali tak wiele odwagi wkraczając do gniazda żmij i nie zważających na niemal pewną śmierć.... Okazało się,że wśród więzionych bestii jest narzeczony kobiety... Upadła na kolana przed najwyższym z tej grupy i błagała by nie krzywdzić jej kochanka.. Wampiry zmieszane cała sytuacją nie wiedziały co uczynić... Wydaje mi się ,że przez tą jedną kochającą kobietę,jeszcze raz poczuli w swoich piersiach bicie serca ,które było w okowach śmierci.Zapałali sympatią do tych ludzi co w historii oby gatunków już się nie powtórzyło na większą skalę.Później nawiązała się nawet między nimi przyjaźń... Zawiązali pakt o wspólnej pomocy przy łapaniu i ukrywaniu mieszańców. Pakt ten pozostał w ukryciu zarówno między ludźmi jak i wampirami. Żadna ze stron nie patrzyła na takie układy życzliwym okiem.
Po latach więc prowizoryczne więzienia zastąpiono wykopanymi w ziemi wielkimi grotami z których w żaden sposób więźniowie nie mogli uciec. Ludziom,którzy przypadkiem odnajdywali wejście do więzienia mówiono,że to miejsce to po prostu stara kopalnie ,która była źle zbespieczona i w efekcie runęła. Ta wersja zaspokajała ciekawość przypadkowych ciekawskich wieśniaków i szybko zapominali o tajemniczej "kopalni".
Praca była mozolna i ciężka... Ludzie pracowali za dnia kłamiąc,że szukają cennych kruszców(stąd też wzięła się historyjka o kopalni),wampiry kopały zaś nocą... Kiedy już praca została ukończona,wejście zostało zamaskowane przez wampira ,który znał sztukę magiczną i do dziś dzień nieliczni tylko wiedzą gdzie ono się znajduje i jakie słowa odkrywają wejście oczom,budowniczowie zaś,podpisali krwią przysięgę ,że będą paktowi wiernie służyć i nie zdradzą miejsca uwięzienia wilków.
Ludzie czerpali z tego układu taką korzyść,że za dnia pozwalano się im spotykać i karmić więźniów,czasem nawet wyprowadzać na powierzchnię. Jednak bezwzględnie przed zmierzchem ludzie musieli opuścić więzienie nie oglądając się za siebie. Mieli też pewność ,że ich bliscy nie zostaną zabici podczas wiecznej wojny.
Wampiry zaś w tajemnicy przed ludźmi wykopali jedną olbrzymią grotę ,która była pod całym wielopoziomowym więzieniem.. Tam to umieszczano pochwyconych władców wilków.. Zbudowano także specjalną salę tortur gdzie zadawano niewyobrażalne cierpienia wilkołakom. Który z nich nie wolałby zginąć niż trafić w to miejsce.... Jednak tortury były skuteczne... Wilki po miesiącach ciągłego łamania kończyn i innych wymyślnych sposobów zadawania bólu pękały i zdradzały miejsca gdzie poszczególne watahy zbierały się na nocne łowy...
Wtedy wiadomości te docierały do wojów a pchlarze pochwycone w pułapkę były zabijane co do łba.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz