piątek, 28 grudnia 2007


Napisałam wiersz ale końcówka to tragedia.. Emocjonalna eksplozja.
Ale dodaje go takim jaki jest. Może kiedyś go dokończę i będzie godny nazwania go wierszem. Póki co jest to po prostu nie udana próba.



















PERŁOWY ŚWIT


Perłowy świt zbudził we mnie anioła...
Rozdrata dusza moja przed światem gola.
Niepszespane noce zakrapiane łzami,
Cisza spowita tosycznymi myślami.

Srebrzyste spojżenie słońca pada na me usta,
Otwieram je;wydobyła się tylko nuta pusta.
Wyczerpane wargi ociekające słoną krwią,
Wykrzywiają się w grymas,nic już nie mówią.

Zwiotczałe,alabastrowe ciało,powite mgłą,
Przeklęty ojciec ból włada mną całą.
Gdzież podziało się oko błyszczące,
Patrząc gdzieś w dal o czymś marzące.

Skończyło się życie wśród przyjemnego ciepła,
Czas odejść w niepamięć,zabić się przepaść...
I tak kurwa nikogo nie obchodzi czy żyję czy zdechłam,
tak jak ten wiersz;/

Brak komentarzy: